Dark side of the moon The Wall Wish You Were Here Achtung Baby HTDAAB Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Use Your Illusion I Use Your Illusion II Coma Dżem Nowoczesne przeglądarki
Blog > Komentarze do wpisu

Seks na fortepianie - czyli Tori Amos w Sali Kongresowej

Gdyby ktoś powiedział mi trzy miesiące temu, że z własnej nieprzymuszonej woli będę słuchać w domu Tori Amos, to bym go wyśmiał. Dziś już tak nie mogę powiedzieć. Co prawda Juriusz już prawie napisał wszystko co można było o tym koncercie napisać, ale ja dodam parę słów od siebie.

Tak się złożyło, że w dniu koncertu zostałem bez biletu, a dokładniej miał do mnie przyjść listem priorytetowym rano. Nie przyszedł. Mimo, że sprawdzałem skrzynkę co godzinę, nic tam nie znalazłem. (Zauważyliście przy okazji, że gdy czekacie na tramwaj, to zazwyczaj wypatrujecie go, tak jakby od tego zależało jak szybko przyjedzie?) Jestem zły.

Parę godzin przed koncertem, udajeo mi się przez telefon znaleźć miejsce, gdzie jeszcze bilety można dostać, tyle, że niedługo zamykają, więc muszę się pośpieszyć. Wychodzę z domu i zmierzam w kierunku poczty, może się gdzieś bilet zawieruszył. Żeby było szybciej przeskakuję przez murek i wtedy pękają mi spodnie. Tak jakbym tańczył Madonnę. Krótkie rozpoznanie. Spodnie poszły tylko przy rozporku, dziura jest na kilka centymetrów. Nie mam już czasu wracać do domu i się przebierać. Jak będę miał szczęście, to koszulka wszystko przykryje i nikt nie zauważy. Choć wejść do sali KingKong'resowej w podartych spodniach - wstyd trochę.

Na poczcie dowiaduję się od niemiłej pani, że jak list nie przyszedł i nie mam avizo, to nie ma co myśleć o tym, że tutaj jest tutaj, a dokładniej to nikt mi go szukać nie będzie, a ja sam nie mogę. Zatem pozostaje mi tylko kupno drugiego biletu. W ticketpro (gdzie już trafiam z Juriuszem) trafia się ślepej kurze ziarno. To znaczy miła pani mówi, że tak, że bilety są. Na przykład tutaj w drugim rzędzie, prawie na samym środku. Ja proszę, żeby powtórzyła, bo przecież bilety wyprzedano dawno temu i do tego w ciągu trzech dni, a teraz się okazuje, że nagle trochę miejsc się znalazło i to wcale nie byle jakich. Pani potwierdza, więc kupuję bilet na drugi rząd, który jest raptem o kilkanaście złotych droższy od tego który pocztą nie doszedł (a był w rzędzie 31). Z jednej strony cieszę się jak dziecko, a z drugiej trochę głupio, bo Juriusz ma bilet właśnie na 31 rząd i pewnie gdybym mu tydzień temu tego biletu nie sprzedał, mógłby mieć spokojnie też miejsce w drugim. Zresztą trochę to skomplikowane wszystko jest, ale już starczy o biletach.

Dwie godziny przed koncertem w okolicy Pałacu Kultury mijają błyskawicznie. Wchodzimy do Sali Kongresowej, jakieś pięć minut przed występem. Pełna kultura, szatnia, numerki, miejsca siedzące. Znajduję swoje miejsce, siadam. Parafrazując Gaimana: Można powiedzieć, że jestem blisko i widoczność jest świetna, ale nie daje to pełnego obrazu sytuacji. Równie dobrze można by opisać planetę Jowisz jako większą od kaczki. Owszem, to prawda, lecz z pewnością nie cała prawda.

Obok mnie siada jakaś dziewczyna, okazuje się, że jest z Nowego Jorku, przyleciała specjalnie na koncerty (po Warszawie podąża za Tori do Pragi, Budapesztu i bodajże Wiednia), a bilet kupiła też dopiero dzisiaj. Opowiada mi mniej więcej co i jak będzie na koncercie, że po sześciu piosenkach Tori zejdzie się przebrać, a na koniec trzeba biec pod scenę, bo tak się wszystkie koncerty kończą. Ogólnie bardzo sympatyczna. Kończymy rozmawiac gdy gasną światła....

... i na scenę wchodzi Tori, w stroju Angel. Wygląda obłędnie.

Wolne wnioski odnośnie piosenek:

  • Body and Soul - perkusja, soczysty riff, cała sala klaszcze. Tori praktycznie, nie siada na stołku, tylko unosi się kilkanaście centrymetrów nad nim. I tak przez cały koncert. Nie widziałem nigdy nikogo, tak grającego na fortepanie (ale w sumie ja rzadko widzę, kogoś grającego na pianienie, więc porównania nie mam)
  • My Posse Can Do - dociera do mnie gdzie jestem. Tori gra prawie na wyciągniecie ręki. Jej ręce ślizgają się po klawiszach, a głos brzmi lepiej na żywo, niż z płyty...
  • God - zawsze lubiłem tą piosenkę, teraz już wogóle. Uhuhu ślicznie wyśpiewane.
  • Dragon - jak dla mnie trochę za nudna piosenka. Czasem odnoszę wrażenie, że Tori nagrała kiedyś jedną piosenkę, a teraz ją cały czas miksuje.
  • Secret Spell - mnóstwo energii i radości, aż szkoda, żę się siedzi.
  • You Can Bring Your Dog - jeden z moich faworytów na tym koncercie. Zaczyna się seks z foretpianem, a artystka zaczyna uwodzić głosem...
  • ...by po skończeniu zniknąć. Scena pustoszeje. Słychać tylko energetyczny miks Professional Widow. Nieco szkoda, że nie na żywo, ale za to jest klimatycznie. Napięcie rośnie i...
  • ... Big Wheel, czyli piosenka, którą w czasie tworzenia poddano potrójnej destylacji i został sam seks. Tori niedawno przekroczyło czterdziestkę. Przy tej piosence nie ma to znaczenia. Gra, rusza się i tańczy, niesamowicie kusząco. Odliczanka od ośmiu i "Don't you forget MILF". Czysty erotyzm.
  • Crucify i Caught A Lite Sneeze - napięcie nieco odpada, ale co kto lubi.
  • Cornflake Girl - mistrzostwo fortepianu. Nic dodać nic ująć.
  • Bells For Her - dla mnie jeden z remiksów poprzednich piosenek. Zdecydowanie, nie jest to jej najlepsza piosenka.
  • Glory Of The 80s - znów, tak jak Olo lubi. Wesoło i radośnie i znów krzesełko robi się nieco zbyt ciasne, jak na koncert.
  • Winter - piękna piosenka. Jeden z największym hitów. Zagrane świenie. Zaśpiewane fatalnie. Tori widocznie chciała, żeby zabrzmiało niekonwencjonalnie, zwolniła więc tempo, co całkowicie zarzżnęło tę piosenkę. :(
  • Baker baker - to było na wishlisćie i się nie zawiodłem.
  • Putting The Damage On - po pierwszych dźwiękach, mam prawie orgazm. Ribbons undone, myślę sobie, piosenka, która najbardziej chciałbym usłyszeć. Okazuje się jednak, że to tylko Putting The Damage On. Też śliczne, ale...
  • Black Dove - nawet nie myślałem, że kiedyś to usłyszę, na żywo. Tori stojąca między fortepianem, na którym gra jedną ręką, a pianinem, na którym gra drugą robi wrażenie. To, że śpiewa na przemian, na dwa mikrofony, również.
  • Code Red - na któym schodzi
  • Precious Things - bis. Widzę, że pod sceną pojawiają się pierwsze osoby. Biegnę więc i ja. Staję praktycznie na wprost, w pierwszym rzędzie. Zostaję tylko ja i Tori.
  • Bouncing Off Clouds - dobrze, że stoję, bo teraz bym już nie usiedział. Motyw na refrenie brzmi genialnie. Wspólne klaskanie, tak powinien wyglądać cały koncert. Czyli wywalić krzesełka z kongresowej!
  • Pancake - drugi bis. Cz już ten koncert ma się skończyc? Przecież dopiero się zaczeło
  • Hey Jupiter - wymarzona końcówka. Spokojna, ślicznie zaśpiewana. 100% Tori w Tori. Schodzi. Skandujemy, ale to już chyba koniec. Zapalają się światła, setlista ląduje jakieś pół metra obok mnie. Ale wpada w czyjeś ręcę. Opuszczam salę ze smutkiem, że to już koniec, odnajduję Juriusza i wracamy do domu, by do jeszcze do trzeciej w nocy słuchać Tori.

Wolne wnioski odnośnie Tori:

  • Jest piękna, jest genialna, jest seksowna. I ma Głos.
  • Trochę nie te włosy. Wolę, gdy ma na głowie burzę rudych loków, ale to już chyba nie te czasy.
  • Kolejne wymaganie, odnośnie przyszłej dziewczyny: Musi lubić Tori Amos. Tori nie ma brzydkich fanek. Przynajmniej takich w Sali Kongresowej nie zauważyłem.
A teraz czekam na PJ Harvey.
niedziela, 05 sierpnia 2007, tjeden

Polecane wpisy

  • Message In A Bottle

    Że jadę na The Police dowiedziałem się koło południa. Co prawda od kilku dni widoki na bilet miałem, ale to na zasadzie jak nikt nie będzie chciał jechać, to ja

  • U2 3D w kinie

    Nicka Cave'a poznałem oglądając na dużym ekranie jego występ w Paryżu, spędziłem dobre kilka godzin w fotelu podziwiając wraz ze wszystkimi dodatkami Pulse

  • The Australian Pink Floyd Show w Spodku - czyli prawie jak Floydzi

    Na zewnątrz muru Miałem wątpliwości czy jechać na koncert The Australian Pink Floyd Show, oficjalnego cover bandu Floydów. Co prawda, podobno grają jak oryginal

Komentarze
Gość: fanka_tori, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/08/05 19:24:04
nie bylam na tym koncerciku, bo mi mama nie pozwolila. A tak chcialam jush zobaczyc tori. chlip chlip, zapraszam tez na mojego blogaska! torianka.blox.pl
-
2007/08/05 21:45:21
Tori fajna jest, szacun zawsze dla niej miałem, choć fanem nie jestem.
-
Gość: Bartolomeo, *.wroclaw.dialog.net.pl
2007/08/09 09:39:52
shacuun jeśli jush :-P Ps. Oluś- przyjedź w sobotę koniecznie!
-
raspberry-swirl
2007/10/29 00:21:05
rozbawił mnie ostatni wniosek ;)
też czekam na pj.
-
tjeden
2007/10/29 00:59:15
Ale kiedy na serio tak jest. ;)
-
2010/04/15 08:01:29
bylem na koncercie