Dark side of the moon The Wall Wish You Were Here Achtung Baby HTDAAB Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Use Your Illusion I Use Your Illusion II Coma Dżem Nowoczesne przeglądarki
środa, 30 stycznia 2008
Ja nie napiszę inżynierki w jeden dzień?
środa, 16 stycznia 2008

Gdy byłem mały i popcorn wypadł mi z ust, które szeroko otworzyłem widząc pierwszy raz maszyny kroczące AT-AT w "Imperium Kontratakuje", nie myślałem, że sam kiedyś zbuduję taką maszynę. Ok, może nie sam, lecz z Gaikiem. I może nie taką, a odpowiednio mniejszą. I z klocków Lego.

Warto było przejśc przez piekło Analizy, fantastycznych transmitancji z piekielnych, Bobrowych kolokwiów, po omacku optymalizować produkcje fabryk i na co drugim wykładzie słuchać wywodu o wieżach Hanoi. Warto po to, by dotrzeć na przedmiot na którym dają Ci nowiutkie klocki Lego i każą zbudować robota. A ponieważ Maciek też oglądał Gwiezdne Wojny, to nasz robot zamiast kół musiał mieć nogi. I jak widać na poniższym filmiku zadziałał. Teraz pora na rolki. ;) 

Jeśli ktoś jest zainteresowany tym tematem, zapraszam, do przejrzenia tej strony , która jest naszym sprawozdaniem z Laboratorium Wstępu do Robotyki. (Polecam dział galeria.)

niedziela, 06 stycznia 2008
  • Nie należy robić zakupów, na kilka godzin przed sylwestrem. Zapamiętać. Gdy wybrałem się do pobliskiego Reala, odniosłem wrażenie, że połowa Chińczyków przebrała się i przyjechała tutaj robić sztuczny tłum. Druga połowa musiała pojechać do Tesco. Myślę, że klikudziesięciominutowe kolejki przed kasami (tych przy stoisku z alkoholem nawet nie liczę) zaowocowały kilkoma dobrymi znajomościami, a pewnie w przyszłosci i jakimś małżeństwem.
  • Normalne imprezy wyglądają podobno tak, że gospodarz przygotowuje jedzenie, a goście przychodzą do niego. Tym razem polegało to na tym, że goście przygotowali jedzenie, a gospodarz po nich pojechał. Dosłownie.

  • Asia z Cycem przygotowali surówki (które dojadałem potem jeszcze przez kilka dni), pyszne ziemniaczki i mielone w fantazyjnych kształtach. "Ten jest w kształcie penisa" "Nie, to nie penis, to literka T." Był nawet podobno mielony w kształcie sierpa i młota. Podobno, bo ja widziałem tylko gwiazdkę.

  • Gdy wszyscy dostali swoje kielonki, Ruflordowi przypadł w udziale jedyny, który był większy niż pozostałe. Na pytanie, czemu dostał taki duży kielonek, odpowiedziałem, że to dlatego, że Ruflord jest lepszy, na co usłyszałem radosne: "Olo lubię Cię. Mogę mieć to na piśmie?"

  • Stare hity w stylu Macareny, Mr.Bombastic są lepsze. Jak i karaoke przy Chłopcach Radarowcach. "Kochaj mnie w tej koniczynie", też wywołało furrorę.

  • Rok zakończyłem tańcząc Madonnę, a następnie Kalinkę (Kalinka, kalinka, kalinka maja! W sadu jagada malinka, malinka maja...). Spodnie się nie rozpruły.

  • "Ja wam nie pozwolę tego pić." - mówiła Ola wylewając o północy szampana (przywiezionego z Rosji, w cenie poniżej czterech złotych). Żaden z nas nie miał fajerwerków, ale dość skutecznie pocieszyliśmy się, gdy Rufjan doszedł do wniosku, że Ci, którzy puszczają sztuczne ognie musieli za nie zapłacić, a my mieliśmy to wszystko za darmo.

  • Oli kurczaczki i sałatka dopełniła Olonalia, na tyle, że jedzenia mieliśmy tyle co małe wesele. A wszystko podkreślił przygotowywany według staropolskiej, tajnej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie receptury, Żur. Ruflord przywiózł cały gar i chwilkę po północy, każdy dostał czubaty talerz, z pływającym jajkiem i kiełbaską. Jako pierwszy posiłek w nowym roku sprawdził się świetnie. Prawie.

  • Absolut Kurant, mimo, że jest niekacowy, nie nadaje się do picia. Zapamiętać. Dlaczego jest niekacowy? Wyobraźcie sobie imprezę w tym momencie, w którym część osób myśli już tylko o tym jak znaleźć się w domu, a pozostała częśc rozgląda się jeszcze za czymś co nadaje się do picia i nie jest rozpuszczalnikiem. Jedna z osób cicho i dyskretnie wychodzi do toalety, bo czuje, że żurek rozpaczliwie próbuje wrócić do świata. I w chwili gdy z resztkami gracji, klęka nad sedesem, piosenka się kończy, muzyka cichnie i wszyscy zgromadzeni słyszą, jak ktoś w ubikacji energicznie wylewa pomyje z kubła.

  • Podobno moją imprezę pokazywano w TVN, taka była najlepsza. Tak usłyszałem, ale nie skomentuję, bo TVN nie oglądam. Nie mam telewizora.

A dwa dni później pojechałem znów na uczelnię. Na barbarzyńską ranną godzinę, przez co musiałem wstać wcześnie i tłuc się metrem, razem ze stadem ludzi pierogów. Zdziwienie. Na wydziale było dziwnie pusto, szatnia była zamknięta, a po korytarzach kręciły się nieliczne sprzątaczki. Rozumiem, że można zaspać na kolokwium, nie wiedzieć, że jest egzamin i nie przyjść, zapomnieć o wykładzie. Ale przyjść do szkoły, gdy ma się dzień wolnego?