Dark side of the moon The Wall Wish You Were Here Achtung Baby HTDAAB Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Use Your Illusion I Use Your Illusion II Coma Dżem Nowoczesne przeglądarki
niedziela, 12 marca 2006
8 Marca, rano, Alternatywy. Szykujac sie do wyjścia Taki Jeden dostrzegl brak u siebie skarpetek zdatnych do użycia. Co prawda było kilka par, ale nie byłoby humanitarnym wychodzić w nich na miasto. Od czego ma się jednak pralkę w postaci ślicznego zlewu, wody, środków czyszczących i pary rąk. Chwila i para skarpetek się suszy na karolyferku. Kurczę, trochę długo się suszą, a ja muszę niedługo wyjść. Pomn doświadczeń kolegów, którzy nawet spodenki od wuefu w mikrofalówce suszyć potrafili, postanowiłem tą samą sztukę powtórzyć u siebie. Jako, że jednak trochę niehigienicznym wydało mi się wkładanie (czysych bądź, co bądź) skarpetek do mikrofali, więc dla przezorności włożyłem je do foliowej torebki. Minuta podgrzewania, otwieram drzwiczki, skarpetki suchsze, torebka gorąca. Hmm jednak wciąż są zbyt wilgotne. Kolejna minuta, zaglądam, otwieram drzwiczki, wciąż mogłyby być trochę suchsze. Postanowiłem więc się nie przejmować, nastawiłem czas na 4 minuty i udałem się do bardziej absorbujących mnie czynności. Zbliżając się do mikrofali po tych czterech minutach wiedziałem już że coś tu śmierdzi. Nawet ślepy by poczuł. Czy wiecie, że po kilku minutach intensywnego podgrzewania foliówka się topi? Ja już wiem. Nie było to zbyt przyjemne, wyciągnąć parzące skarpetki oblepione czymś co wyglądało jak stopiony ser, a miało zapach spalonego plastiku*. Zapach utrzymywał się jeszcze godzinkę później gdy wychodziłem, mając na nogach inną parę (tym razem suszoną krócej).
Po posortowaniu kuleczek na zajęciach, jako że to Dzień Kobiet był, to i miło by było zjawić się u Ukochanej z kwiatkami, udałem się na dworzec. Zadowolony, bo zdążyłem 10 minut przed odjazdjem pociągu, nawet nie było kolejki w mojej kasie. Kurczę jak fajno. Czekam sobie na peronie, czekam, czekam (niczym na wysuszenie skarpetek rano), Pociąg nie przyjezdza, a za to słuchać w głośnikach, że owszem przyjedzie, tylko za jakies pół godziny, a poza tym to opóźnienie może ulec zmianie i wogóle mnie za to przepraszają. Sytuacja w sumie dziwna, bo stacja, z której pociąg startuje to dworzec wschodni, który jest po drugiej stronie rzeki i w sumie pociąg nie wiem czy jedzie z tamtąd 10 minut, więc do końca nie wiem, gdzie mógłby się opóźnić. Chyba na moście maszynista uznał, że popluje sobie do Vistuli. Zachwycony perspektywą dalszego spędzania czasu na ZOO Station, udałem się czytać gazety, a gdy po pół godzinnie wróciłem, dowiedziałem się, że pociąg zwiększył opóźnienie o koljne 10 minut. Cudownie. Gdy w końcu przyjechał po 45 minutach, informacja, że zatrzymuje sie tylko na Wschodnim, a potem już tylko w Lodzi. Dla mnie bomba, przynajmniej nikt nie będzie jechał do Żyrardowa i można będzie usiąść od razu, ekspres normalnie. Ekspres okazał się jazdą z dwoma osobnikami nimiłosiernie cmochającymi papierosy, ale przynajmneij fajnie o Open'erze rozmawiali. Jedziemy sobie już trochę, w kurtkach, bo ogrzewanie jakoś nie działa i tu największe zaskoczenie. Jak zapytaliśmy się pani konduktor po co nas przedział nie jest zbytnio ogrzewany, to powiedziała (uwaga), że w ramach rekompensaty może nas zaprosić do pierwszej klasy. Tak, że resztę podróży spędziłem jadąc niczym ten burżuj, w pierwszej klasie, zastanawiając się, czy pani po prostu rano dostała kwiatka od męża, czy tez przypadkiem coś na lepsze się nie zmienia w kochanych, ubóstwianych przeze mnie PKP. Co nie zmienia faktu, że w Mieście Szwaczek i Tkaczy byłem pół godzinki później. A Torianne przywitała mnie nie tylko pyszną pomidoróweczką. :)

*To był tak spalonoplastikowy zapach, jak tylko spalony plastik potrafi, czyli z gatunków tych, po których poczuciu twój nos żałuje, że kilkaset milionów lat temu wyewoluował.
11:51, tjeden , PKP
Link Komentarze (17) »