Dark side of the moon The Wall Wish You Were Here Achtung Baby HTDAAB Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Use Your Illusion I Use Your Illusion II Coma Dżem Nowoczesne przeglądarki
sobota, 31 marca 2007

Czy wtedy, gdy jeden z nich przebiera się notorycznie za Adolfa Hitlera i wygłasza płomienne mowy? Czy może wtedy, gdy twój inny znajomy wywiesza w swoim pokoju własnoręcznie zrobiony obrazek, na którym widnieje człowiek ze śmiesznym wąsikiem i podpis "Arbeit macht fre"? Czy też wtedy gdy jeszcze inny twój kolega, zaczepiony pod akademikiem przez Mormonów, którzy mu wręczają flamaster i proszą by na białej tablicy napisał czym jest dla niego szczęście, nie pisze jak inni słowa seks, wódka lub core 2 duo, tylko że szczęscie to dla niego czystość rasowa?

środa, 21 marca 2007

Ostatnio w moje ręcę wpadły ściśle tajne rządowe projekty mundurków szkolnych, które mają zostać wprowadzone od przyszłego roku. Postanowiłem się zatem nimi z wami podzielić. 

mundurek1

To jest wersja preferowana przez samego premiera. Zatem jest bardzo możliwe, że właśnie tak będą się uczniowie ubierać już od września. 

mundurek2

 Trzy równie popularne w gabinecie stroje, dyskusja nad nimi wciąż się toczy.

ziemniaki w mundurkach

 Prawie cała Samoobrona lansuje wizję ziemniaków w mundurkach.

orlando bloom w mundurku

Oprócz Renaty Beger, która optuje za takim krojem marynarki. Mówi się jednak, że największe szanse ma poniższy projekt. Całkiem słusznie poniekąd. 

szkolny mundurek

Aż przypomniały mi się czasy liceum, gdy sam nosiłem mundurek. Poniżej moje zdjęcie sprzed kliku lat - Tjeden w szkolnym uniformie. 

Tjeden w mundurku

A co Wy sądzicie o mundurkach?

środa, 14 marca 2007
Ktokolwiek miał (nie)przyjemność do mnie dzwonić, wie jakiej klasy mam telefon. Bardzo ładny, zazwyczaj działa, jednak ma dwie wady. Po pierwsze pożyczony, po drugie zazwyczaj działa. Powinienem więc nabyć sobie nowy. Pojawia się kwestia wyboru. Przeglądając różne telefony znalazłem coś dla siebie. Tylko, że w sprzedaży w stanach pojawi się dopiero w czerwcu, a nazywa się wdzięcznie iPhone.

Słyszeliście kiedyś o premierze telefonu? Ja też nie. Ciekawy jest szum, jaki pojawił się wokół iPhona kilka miesięcy przed datą sprzedaży. Gadżet ten, ma szansę stać się bardziej kultowy niż iPod (którego notabene jest rozwinięciem). W skrócie jest to właśnie iPod z video, telefon i urządzenie dostępu do Internetu (przez WiFi). Nie ma żadnych przycisków, za to interfejs opiera o wyświetlacz dotykowy. No i wygląda też dość ładnie, choć wydaje się nieco toporny. Zainteresowanym polecam filmik z prezentacji (stosunkowo długi).


Jeśli przebrnęliście chociaż przez kawałek, to poniżej jest parodia powyższej prezentacji. Naprawdę nie wiedziałem, że można coś aż tak wychwalać oprócz alkoholu, plastrów antykoncepcyjnych i proszków do prania. A tu proszę, dało się. I rzeczywiście po tym co widziałem mógłbym usiąść w gronie entuzjastów (może powinienem napisać wyznawców?).

I na deser zostawiam ostatni filmik, wart obejrzenia dla wszystkich. Opowie on nam, czym tak naprawdę jest iPhone i jakie ma najważniejsze funkcje. Polecam!


Wszystko ładnie, pozostaje tylko cena. Która waha się między 499, a 599. Dolarów. Prezentacja odbyła się na początku stycznia, chyba dlatego, by odpowiednio wcześnie kupić skarbonkę. I zacząć oszczędzać.

poniedziałek, 12 marca 2007
Ta wiadomość to nie jest żadne oszustwo. To naprawdę działa!

Nadszedł marzec i już nie trzeba jeździć na światłach. Większość osób nie wie jednak, że producenci samochodów od dawna chcą skłonić wszystkich kierowców do jazdy na światłach przez cały rok. Instalują w tym celu w samochodach niezauważalne dla przeciętnego kierowcy układy elektromagnetyczne, wytwarzające szkodliwe pole gdy auto jedzie bez świateł. Brzmi to niewiarygodnie, ale to prawda!

Zanim powiesz "co za bzdura" i zamkniesz tą stronę, poświęć przynajmniej jedną chwilę i włącz światła w swoim samochodzie. A najlepiej włącz też światła u wszystkich znajomych, których masz w książce adresowej. To nic nie kosztuje, a może uratować Tobie i Twoim przyjaciołom życie!

Przekonał się o tym pan Błażej z Chorzowa. W mglisty poranek jechał do pracy i bolała go głowa. Przypomniał sobie o szkodliwym polu i z przerażeniem zorientował się, że zapomniał włączyć światła. Zaraz to uczynił, a w tym momencie jego samochód zauważyła jego teściowa jadąca z naprzeciwka również bez świateł i uczyniła to samo. W ostatniej chwili oboje zjechali na bok i uniknęli zderzenia. Od tego czasu wreszcie żyją w zgodzie.

Zupełnie inny los spotkał pana Zbigniewa z Ustrzyk Dolnych. W słoneczny dzień pan Zbigniew jechał oczywiście bez świateł. Wjechał w gęsty bieszczadzki las, w którym właśnie w poprzek drogi przechodził okazały łoś. Łoś wcześniej rozejrzał się na obie strony, ale nie mógł dostrzec ciemnej, nieoświetlonej bryły samochodu i wparadował panu Zbigniewowi prosto pod koła. Zwierzęciu nic się nie stało, ale auto miało przód do wymiany, a pan Zbigniew - złamany nos. "Ciekawe - mruknął łoś - myślałem, że to ja jestem największym łosiem w okolicy".

Inny pouczający przykład to historia pani Krystyny z Giżycka. Wzięła sobie ona niniejszy apel do serca i powłączała światła u wszystkich swoich kontaktów. Niestety nie zrozumiała, że chodzi o kontakty z książki adresowej, tylko myślała, że o takie w ścianie. Zapaliła więc wszystkie lampy w mieszkaniu, ale już nie w swoim samochodzie. Dlatego przy ostatniej lampie kopnął ją prąd. Wezwany elektryk jechał na sygnale, podobnie jak i pogotowie. Oba auta nie włączyły jednak zwykłych świateł, bo wydawało im się, że sygnał wystarczy i zderzyły się tuż pod blokiem pani Krystyny. Nastąpiła bowiem podwójna kondensacja negatywnego pola.

To tylko kilka przykładów. Dlatego jak najszybciej włącz światła w swoim samochodzie i wyślij je do wszystkich swoich znajomych. Wysyłałeś światełko do nieba jak grała Orkiestra, zapalałeś świeczkę w oknie jak umarł Papież, to i teraz poświeć, zanim wpadniesz na drzewo albo ktoś cię rozjedzie.

Jeśli to zrobisz, dożyjesz przynajmniej do października, gdy znów będzie obowiązek jazdy na światłach. Jeśli zignorujesz ten apel albo zapomnisz o nim, to w ciągu tygodnia spotka cię wypadek drogowy albo złapie cię policja. Oraz czeka cię pół roku bez szczęścia!
wtorek, 06 marca 2007

TerrorystaWyobraź sobie, że jesteś arabem. Mieszkasz na pustyni, w dzień +40, w noc -20 stopni. Brakuje ci wody, zwłaszcza do mycia, więc wciąż chodzisz nieogolony i nieumyty. Tak jak twoja żona i więlbłądy. Wszyscy strasznie śmierdzicie, wokół pełno much. Piasek jest wszędzie: w oczach, w ubraniach, w jedzeniu. Z żony, to widzisz tylko jej oczy, niezasłonięte burką. Do tego nie wolno ci się nawet napić czegoś z procentem. I jeszcze te wiebłądy...

Aż tu pewnego dnia zjawia się jakiś facet, daje ci paczkę z ładunkiem wybuchowym i mówi, że wszystkie twoje problemy mogą się zaraz rozwiązać. Nie poszedłbyś na coś takiego?

Zawsze zastanawiało mnie, skąd się biorą terroryści. Mówi się, że takie kraje jak Afganistan, Irak, czy jakaś Arabia Saudyjska szkolą terrorystów. Czyli, na mój gust muszą być tam szkoły, gdzie mali talibowi chodzą się uczyć jak wysadzić się w powietrze. Pewnie mają zajęcia w stylu:

-Wstęp do ładunków wybuchowych

-Techniki czytania Koranu

-Podstawy pirotechniki

-Lotnicze systemy zabezpieczeń

-Teoretyczne podstawy zamachów

-Bomby puapki w praktyce

Ale najciekawsze jest jak musi wyglądać egzamin na zamachowca. Pewnie jest jakaś część ustna, a potem może część praktyczna. Czyli pokazujemy nauczycielom w sali egzaminacyjnej, jak ładnie potrafimy się zdetonować. I teraz dwa pytania: jak nie zdasz, to co? Pewnie powtarzasz rok i próbojesz ponownie. A jak zdasz? To też do dupy, boś się wysadził w powietrze i Al-Kaida już z Ciebie pożytku nie będzie miała.