Dark side of the moon The Wall Wish You Were Here Achtung Baby HTDAAB Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Use Your Illusion I Use Your Illusion II Coma Dżem Nowoczesne przeglądarki
piątek, 30 czerwca 2006
Jako że, po raz pierwszy w dwuletniej karierze nie mam w planie przyszłego semestru przedmiotów, które już znam, co mnie wielce cieszy, zabieram się do pisania, bo dużo się ostatnimi czasy działo, a czasu jak już zawsze nie było. Więc pozdrawaim wszystkich mających wakacje i im dedykuję tę piosenkę:

Już za parę dni, za dni parę
wezmę plecak swój i gitarę
pożegnania kilka słów
Edgar Dijikstra, bądźcie zdrów
do widzenia wam cato cantare...

Wódka, wódka, wódka czeka
razem z wódką rÓfjan czeka
razem z rÓfim, czeka Cyc
ja już tam podążam hyc, hyc...
środa, 28 czerwca 2006
Olo jest na rÓfenailianch. Skońµczyl sesje,. T5roche mu sie uzbieralo alkoholu we krqi. Relacje zx Olonalii i rÓgefanailii pojawia się w weekend. Podrowienienia dla wuja. :)
niedziela, 04 czerwca 2006
Sesja
W każdym normalnym miejscu jest tak, że przez semestr jest względnie spokojnie, a jak zaczyna się sesja, to wtedy wszysycy rzucają się do książek. U mnie troszkę inaczej. Przez cał semestr są jakieś ćwiczenia, laboratoria, kolokiwa, projekty i na nic nie ma czasu - taki stan pernamentnej sesji, przez kilka tygodni. Ale jak się już ta właściwa zacznie, to w końcu człowiek ma trochę czasu, żeby się pouczyć. Nie trzeba chodzić na zajęcia, pisać po kilka tygodni programów, za to są np. 2,3 egzaminy w tygodniu, a to już jest sporo czasu, na to by, się jakoś do nich przygotować. Zresztą od biedy jest jeszcze wrzesień. Tak więc byle do sesji.



Sport
O bramce Kolumbijczyka pisać nie będę. Powiem tylko, że całe City się śmiało oprócz dwóch najbardziej zagorzałych fanów, którzy przyszli specjalnie na mecz, ale jak to zobaczyli, to wyłączyli telewizor, rzucili pilotem po czym wyszli. No cóż obsługa w City zaczyna podupadać, bo gdy zamawialiaśmy bramkę, to chodziło nam o piłkę w bramce Shakiry, a nie naszej.
Wszystkich facetów, którym nie obcy jest klimat mistrzostw zapraszam tu. Miłej symulacji. U mnie Paragway pokonał Brazylię w półfinale. :)

Seks
To było po to, by przykuć uwagę. Chociaż nie będę taki. Tu znajdziecie nagą Jessicę Albę.
piątek, 02 czerwca 2006

Niezły tytuł jak na płytę nie? Po dwóch tygodniach słuchania “Dalekiej Drogi” nie mogłem się oprzeć i gdy tylko znalazłem chwilkę, pobiegłem po najnowszą, drugą już płytę Comy. Kartonowe pudełko, całkiem zgrabne, mi się podoba. Okładki nie opisuję, tu macie obrazek (po prawej też powinna się pojawić miniaturka. :)).


Trochę mi zajęło znalezienie książeczki (nie powiem, gdzie była, niech każdy ma te kilka sekund szukania). Więc do rzeczy:

  1. Intro – przychodzą na myśl Floydzi, coś a'la dźwięki z Ciemnej Strony, a nawet ze Ściany. Więcej nie powiem. (Tu się trochę bawię w Kaczkowskiego*, bo mam nadzieję, że jeszcze nie wszyscy ściągneli tą płytkę z mułka).

  2. Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków – cóż, dodać cóż ująć. Nieco patetyczny czternastominutowiec, zaczyna się niewinnie, w iście Comowym stylu. Do czwartej minuty napięcie po cichu rośnie, potem piosenka zaczyna się rozkręcać, by po dzisięciu minutach słuchania powalać na nogi zabójczą solówką, która jest wystarczająco długa, by się nią nacieszyć (niektórzy grają całe piosenki takiej długości). Stopniowanie napięcia jak w Stairway to Heaven. No i zajebista linia basu. A na samym końcu znów dźwięki jak u Floydów...

  3. Święta – typowo Comowski kawałek (w sumie mnie nie dziwi, bo to w końcu płyta Comy). “Zachwyciło mnie samo zło” jest po prostu genialne. Nie słyszałem jeszcze tak dobrze śpiewanego słowa Zło. (Choć Cyc, mówi, że powinno być bardziej basowo). Zabójczo Niepokojące.

  4. Wojna – 4 jest zawsze dobra, kontunuje motyw z poprzedniego utworu, mimo ślicznego tekstu (cudownie zaśpiewane “kurwa”), jest coś niepokojącego. Brawa za “Metro zatłoczone ludźmi, ósma zero pięć..” a potem powiem tylko, że druga połowa piosenki jest bardzo cicha, cicha, ale bardzo dobrze przechodzi w następną. I tu wychodzi na jaw, że trzeba słuchać tej płyty po kolei, 3, 4, 5 tworzą tematycznie jedną całość. Zestawcie chociażby tytuł 3 i 4 i co wychodzi?

  5. W ogrodze - Chwila odpoczynku. Cicha, spokojna dająca poczucie bezpieczeństwa kompozycja. Dokońca nie wiemy czy to sen, czy nie, choć na końcu jest odpowiedź...

  6. System - Szczerze mówiąc to rymy trochę mi nie pasują, ale piosenka się podoba, comowska, rytmiczne. Najlepsze jest “Zastrzeliłem się...”

  7. Listopad - Od początku zajebiste. Chyba najbardziej nawiązuje do Pierwszego wyjścia z mroku. Muzyka narasta przez dziewięć minut, by solówka stała się prawie nieznośna. Prawie czyni różnicę. I ta niegramtyczna tekst.

  8. Nie ma Joozka – taka prosta rozrywkowa piosenka, dobra na koncert i daje chwilę oddechu przed samą końcówką, choć refren już się ponad to wybija.

  9. Tonacja (sygnał z piekła) – pozytywna perełka, mi się kojarzy z Sierpniem, chociaż to chyba tylko przez ten fragment o dziewczynach, ale tu pozytywne. Aż by się chciało do tej piosenki przenieść. A sama końcówka najlepsza.

  10. Ostrość na nieskończoność – melodyjne z początku średnio mi się spodobało i nadal tak jest, gdzieś do trzeciej minuty, ale potem zaczyna się robić tak apetycznie, że jak to pierwszy raz usłyszałem to śnupa wykrzywiła mi się w wielkim uśmiechu zaskoczenia. Po dziesiątym przesłuchaniu chyba najlepsza.

  11. Daleka droga do domu – oj pierwsze kilka razy baardzo mi się nie podobało, zbyt melodyjne i takie wogóle nijakie, ale po kilku przesłuchaniach jest miodna. Optymistyczny refren daje kopa i powoduje, że może to być jeden z większych Comowskich przebojów, choć w sumie to taka dziwna piosenka. Ale powiem tylko tyle, że, to co puszczają w radiu jest tylko namiastką tego co na płycie. Choć tu też jest pewien niedosyt, czekam na koncert...

  12. Schizofrenia – na sam koniec serwowana jest typowa Coma, która zamyka płytę i tworzy z niej jedną całość.

To wszystko zestawione, po kilkukrotnym przesłuchaniu daje mi obraz płyty spójnej i przemyślanej. Przesłuchaj całą płytę po koleii i powiedz, że nie tworzy to jednej całości (chodzi o tytuły i teksty). Wydaje mi się cichsza i spokojniejsza niż Pierwsze wyjście z mroku, co tylko cieszy, bo dzięki temu Coma nie nudzi, tylko pokazuje coś nowego. Trochę mi brakuje jakichś starszych piosenek, których zabrakło na poprzedniej płycie, ale to co tu chłopaki serwują jest nowe i naprawdę dobre, a nowej i do tego dobrej Comy nigdy dosyć. Myślę, że spokojnie przebija Pierwsze Wyjście z Mroku, ale tak to jest jak w studiu się siedzi 2 miesiące, a nie 5 dni. No i te dźwięki przewijające się przez całą płytę. Czekam na koncert i na trzeci album, a tymczasem zaczynają mi już piąty raz dziś lecieć Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków....

*Kaczkowski – kto to jest pisać nie będę, ale od jakiegoś czasu zrobił się nie do wytrzymania, bo zazwyczaj powtarza: ”Ta płyta, która wyjdzie za pół roku, jest u mnie już na półce od miesiąca, 4 i 9 utwór świetny, ale już mi się zaczyna nudzić. A państwu będę mógł to dopiero puścić za 3 miesiące.”.