Dark side of the moon The Wall Wish You Were Here Achtung Baby HTDAAB Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Use Your Illusion I Use Your Illusion II Coma Dżem Nowoczesne przeglądarki
poniedziałek, 12 października 2009

W tanim pociągu osobym dziewczyna obok jadła słonczenik, mimo że i tak było jej już zdecydowanie za dużo i zajmowała część mojego siedzenia. Na domiar złego cały czas kaszalała, pociąg hałasował, do pełni szczęścia brakowało tylko kurczaków pałętających się między nogami. Gdy dojeżdzaliśmy do Krakowa, poprosiła mnie o pomoc przy zdjęciu walizki. „Jest ciężka, wie pan, od rodziców wracam.” „Nie powinni ci dawać tyle jedzenia, nie w twoim stanie.” Jednak nie powiedziałem tego głośno.

Wawel to taki Polski Buckingham Palac. Tyle, że jest większy i dużo wyższy, kredowe wzgórze na którym stoi, sprawia, że jest naprawdę imponujący. I tak jak w Londynie, pewnie czasem w oknie można dostrzeć królową. No przynajmniej można było gdy mieliśmy królowe.

Okazało się, że łóżko pod Marylin Monroe okropnie skrzypi. Nawet gdy się na nim tylko leży. Pierwszą noc spędziliśmy praktycznie bez ruchu, potem przeniśliśmy się na wersalkę między Audrey Hepburn i Jamesa Deana. Czy to o nim Woody Allen powiedział, że chciałby być opuszkami jego palców?

Do eremu Kamedułów idzie się cudną drogą, której boki wyznaczają rosnące w równych odstępach drzewa. Do Krakowa jest stąd kilka kilometrów, wokoło rozciągają się pola i lasy. Jesienią, gdy pada można się tu poczuć prawie jak w Bieszczadach. Wysoki kamienny mur opasa klasztor, idzie się wzdłuż niego pod górę i podchodzi pod bramę. Po tej stronie nie ma żywej duszy. Można popatrzeć na wyblakłe kolory ścian wokół zamkniętych drzwi. Nie można wejść dalej.

W kinie dwie starsze panie, siedzące na skraju sali, powiedziały nam, że się spóźniliśmy, gdy z trudem przeciskaliśmy się koło nich, a potem nakrzyczały na nieszczęśnika, który miał pecha zająć miejsce przed nimi. Nieprawda, że się spóźniliśmy. Reklamy trwały jeszcze dobre dziesięć długich minut, w czasie których modliłem się, żeby film się już zaczął, bo nie bałem się, że nie wytrzymam do końca, a wiedziałem, że do łazienki nie ma innej drogi, niż tylko koło nich. Wytrzymałem.

Idąc wzdłuż murów ulicą Pijarską, dochodzi się na placyk koło arsenału, którego spokój zadziwia w porównaniu z tłokiem pod Bramą Florianśką, która jest raptem kilkadziesiąt metrów wcześniej. Arsenał i bilioteka połączone są gankiem przerzuconym na ulicą. Ciekawe ile osób zauważyło, że to Krakowski most westchnień.

„Chcesz w tym iść do Jazz Rocka?” Rzeczywiście, jaskrawo pomarańczowa koszulka to nie byłby dobry pomysł na ubiór do klubu, gdzie największymi hitami był Memory Remains i Sweet Child of Mine. Gdy byliśmy drugi raz przy barze, barman zapytał czy znów chcemy dwa dębowe (nie było porterów). Tym razem wybraliśmy tyskie i colę z lodem i cytryną. Pierwszy raz tańczyłem w klubie, przy Voodoo Godsmacka i bynamniej nie byłem sam.

Smoka nie spotkałem.

Apartament Hollywood