Dark side of the moon The Wall Wish You Were Here Achtung Baby HTDAAB Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Use Your Illusion I Use Your Illusion II Coma Dżem Nowoczesne przeglądarki
poniedziałek, 12 września 2005
W piątek na terenie 32 Bazy Lotniczej w Łasku (jak to dumnie brzmi ;)) miał miejsce II Międzynarodowy Piknik Lotniczy (też to dumnie brzmi, ale w sumie był to zwykły festyn, tyle że z samolotami ;) ). Ale główna atrakcją były dla nas nie tyle samoloty, co Dżem, na który się wybraliśmy (bez Słoneczka niestety :(, ale za to Inna Wielką Fanka Dżemu ;)).
Baza lotnicza, rzeczywiście leży w Łasku, a dokładniej, jakies 10 km za nim. Trzeba przyznać że robi wrażenie. Wszędzie jacyś żołnierze, jakieś hangary, wojskowe pieski, stojące w rzędach ciężarówki, klimacik normalnie jak w Hairze, aż się chce śpiewać "Manchester in England, England, across the Atlantic sea...", ale chyba miałem nie o tym. Lotnisko okazało się polanką wśród drzew, dość sporą nawet, miejsce na pierwszy rzut oka wystarczające na pole pod Przystanek Woodstock, a jeszcze by trochę trawki pewnie zostało. Oczywiśćie scena oddalona od parkingu o jakieś dobre, dwa czy trzy kilometry, które trzeba było drałować na nóżkach.



I tu pierwsze zaskoczenie. Zazwyczaj koncerty zaczynają sie "nieco" później niż wynikałoby to z planu i tak też myśleliśmy o Dżemie, na który dojechaliśmy jakieś dziesięć minut, przed oficjalnym startem. Idziemy sobie spokojnie pasem startowym podziwiając strażaków ("Natonowe zioomy"), radary i jakiś duży budynek, którego budwoniczowie mieli fantazję, malując go na moro (wcale nie było go widać ;)), a dochodzi nas jakaś muzyka. I w miarę zbliżania sie do źródła dźwieku, rozpoznajemy, że to kurdeblade chyba Dżem sobie wczesniej zaczął pogrywąc, co Karolina skomentowała "Niedograli tego, taki bałagan troche.", po czym znacznie przyśpieszylismy, bo to w końcu Dżem grał, a my słyszleiśmy go jeszcze niezbyt dobrze. Zanim doszliśmy pod scene, to minęły nam jakieś trzy piosenki, ale mówi się trudno. Drugie zaskoczenie, całkiem poytywne, to że, ludzi nie było zbyt wielu i spokojnie można było się bawić w trzecim rzędzie. Po pierwszej piosence i zachwycie, że to naprawe Oni ("O Otręba, o Styczyński") słyszymy pierwsze dźwięki Naiwnych Pytań.



Grają cudownie bluesowo, Maciek Balcar próbuje poderwać publikę do wspólnego śpiewania, jednak z mizernym skutkiem, fanów jakoś mało, a i niemrawi też troszke są. Później słychać Do Kołyski, piosenka, która mnie zbytnio nie porywa a refren pasuje mi bardziej do Lady Panka, ale można tą jedną piosenkę im wybaczyć. Nie jestem pewien czy nie mylę kolejności, ale grają jeszcze jakiś nikomu nie znany (może nawet nowy) całkiem przyjemny kawałek, potem Szeryfa, ale dopiero wtedy ma się zacząć. Balcar prosi o wsparcie i zaczyna Sen o Victorii. Ludzi jakoś już więcej, bo pół piosenki śpiewaja fani ( w tym niestety ja psuję innym koncert ;), ale nie mogłem się opanować). Teraz jest juz tylko lepiej, piosenka, bynajmniej nie wyborcza: Kaczor, kaczor, coś narobił, "a o piwie tylko śnie", gitarki hulają na całego, klawisze śmiagają, a Maćkowi głos dopisuje, publika mu odśpiewuje, a gdyby jeszcze byłoby obok mnie Słoneczko, to wogóle byłoby super. Dedykacja dla kierowców jednośladów, a pod sceną pojawia się najprawdziwszy Harleyowiec ("Harley mój to jest to, kocham go") i piosenkę urozmaica swoim tłumikiem, zresztą dość ciekawie.



Jeszcze kilka piosenek, zaczyna się nowa i śłychać tylko perkusję, po rytmie mozna poznać Wechikuł czasu, i kurde, tylko to pomyślałem i wchodzi jeden z energiczniejszych i bardziej charakterystycznych intr Polskich. W czasie perfekcyjnego wykonania publika śpiewa, pod koniec prezentacja zespołu, do mikrofonu podchodzi Jurek Styczyński i wspomina o Ryśku i Bergerze, ta piosenka nadaje się do tego jak żadna inna. Schodzą ze sceny, ale my im tak łatwo nie damy odpocząć. Dość długa przerwa i pojawia się Styczyński, po nim reszta i dwie bisowe piosenki, mniej znane, teraz nie pamiętam tytułów. Znów się żegnają, ale nie ma tak łątwo, gardło siada, ale krzyczeć trzeba. Wspomagany okrzykami połnagiego kolesia z Turku z wielkim czarnym transperentem Dżemu, na scenie znów pojawia się Styczyński, tym razem z akustykiem, który jak się bliżej przyjrzeć okazuję się mieć 12 strun, i rozpoczyna Autsajdera. Kurcze odlot, atmosfera świetna i zaczynają ostatni już kawałek, oczekiwane długo Whiskey. Styczyński zaczyna akustycznie (już wiadomo jak to należy grać przy ognisku), pod koniec wraca do złotawego Gibsonika. Wykonanie perfekcyjne, ale to już niestety koniec, schodzą ze sceny i już nie wracają, a szkoda, bo słuchaliśmy ich tylko nieco ponad półtorej godzinki.
Potem fotki przy samolotach (nawet w środku Miga-21, całkiem przyjemnie się siedzi) i wracamy pod scenę, gdzie spiewa Flinta. Niestety po Dżemie ciężko nas zachwycić i po kilku piosenkach udajemy się w drogę powrotną do samochodu. Ani dobry głos, ani gibanie się po scenie w dżinsach nie zatrzymają nas dłuzej. Widac, że Ewelinie brakuej dobrych tekstów, zepołu i piosenek, bo to jeszcze nie jest to na co ją stać. Wyjątek stanowi Dziwny jest ten świat, który był doskonałym zakończeniem naszej części koncertu i trzeba przyznać, ze pozytywnie mnie zaskoczył, wykonanie naprawdę potężne, ale to w sumie jedyna piosenka, która mi się podobała.
W tą stronę pas startowy wydawał się dłuższy, albo może po prostu my się nie śpieszyliśmy już na Dżem. Trochę zabawy z szukaniem na ciemnym polu ciemnej Nexi i powolny powrót do odmu w sznurku samochodów. A na zakończenie dnia dowiedziałem się jaką pyszną pizzę robi moje Słoneczko, którą (pizzę nie Słoneczko) spałaszowałem przed północą, na pohybel mojej wadze...

Podsumowywując koncert jeden z przednich, choć nie było takiego kilmatu jak pół roku temu na Juvenaliach ("Juve, juve, juvenalia, kto nie pije, ten kanalia..."), ale wynikało to pewno z braku Słoneczka, przedterminowego rozpczęcia koncertu, wczesnej pory (o 19:30 jak się zaczynało ściemniać i robić przyjemnie to Oni właśnie kończyli) i fanów których było mniej w Łasku niż w Warszawie. Ale konkluzja jedna: coraz więcej koncertów ostatnio odwiedzam i tak trzymać. :) A niedługo może czekają mnie Sting i Normalsi... :)

P.S. Dla chętych są fotki z koncertu do ściągniecia tutaj. Aby je pobrać należy kliknąć na dole strony Free, potem poczekać około 20-30 sek i pojawi sie na dole strony link do archiwum (około 12Mb).
czwartek, 08 września 2005
Komentarz na Onecie, po wczorajszym meczu, że niby Rasiak gra jak kłoda: "Rasiak to leśne imię każdej przystoi roślinie!!
Grzesiu to imię męskie u nas darmowe drzewo w tartaku od 18!!"

Poza tym właśnie przeczytałem, że porwano z Krakowskiego Zoo kangura, widocznie ktoś będzie miał na befsztyki... :)

Dla znudzonych artykuł o seksie w III Rzeszy.. ;) A na mnie czeka fizyka.

środa, 07 września 2005
Do trzech razy sztuka, za czwartym sie zdaje. :) Udało mi się w końcu dostać 34/60 pkt z Analizy i mogę powiedzieć, że jestem studentem 3 semestru. :)
Chciałem z tego miejsca, korzystając z okazyji, nadejszłej wiekopomnej chwili podziękować wszystkim którzy mnie pomogli. ;) W szczególnośći Mojemu Słoneczku "Ucz się bo jak nie zdzasz, to będzie na mnie", Karolince za zeszyciki, Shacuunowi, Tosterowi, Myslovitz, U2, za pobudzające koncerty, Rófjanowi za mobilizacje "Olo kurwa, będzie przejebane jak nie zdasz", Oli za notatki, Gaikowi za fjordy i wsystkim innym też...
Jeszcze zdać dwójeczke i będziem się kąpać w wódce.... <zło> A teraz wracam do fizyki.

P.S. Karolinka, też sobie poradzisz. :)
środa, 31 sierpnia 2005
1 ... 11 , 12 , 13 , 14