Dark side of the moon The Wall Wish You Were Here Achtung Baby HTDAAB Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Led Zeppelin Use Your Illusion I Use Your Illusion II Coma Dżem Nowoczesne przeglądarki

Różne

niedziela, 08 marca 2009

Mężczyźni po prostu uwielbiają ten serial. Ja też. I wcale mnie to nie dziwi. Dlaczego?

1. Hank śpi z prawie każdą kobietą, którą spotka

Czy to poznana w księgarni małolata, czy prezenterka popularnego programu kulinarnego, wszystkie kobiety chcą przerżnąć Hanka. Który mężczyzna by tak nie chcał? Umówmy się, Karen jest niczego sobie i kibicujemy głównemu bohaterowi w odzyskiwaniu jej, ale jeśli już ukochana kobieta nas opuszcza, to chcielibyśmy, by nasze życie seksualne wyglądało jak w tym serialu. Zresztą nie tylko życie seksualne. Przecież milo by było wylądować w domu otocznego wianuszkiem niestarzejących się grouppies Lee. Wracając do sedna, nie chodzi tylko o Hanka. Przecież nawet średnio atrakcyjny Runkle ma niezłe powodzenie. Romans z diaboliczną sekretarką, seks z Daisy z branży porno, to nie jest coś co przytrafia się wiekszości facetów, przynajmniej niezbyt często. I to jest powód numer jeden.

2. Hank jest mimo wszystko porządny

Tak, niby uprawia seks ze wszystkimi kobietami w Los Angeles, ale tak naprawdę marzy o stałym związku, kocha córkę i ma garść zasad, które przestrzega. Nie jest złośliwy, nie chce nikomu zrobić krzywdy. W skrócie: nie dość, że to skurczybyk, to do tego porządny.

3. Kalifornia, klimat, muzyka

Ostatni składnik układanki. Migawki z podróży czarnym porshe bez prawego światła po Sunset Boulevard i przestronne domy sprawiają, że zaglądam do kalifornijskich serwisów nieruchomości w poszukiwaniu okazji, domy powinny być ranie. A może rzucić to wszystko w cholerę, przecież tam zawsze jest ciepło i nigdy nie pada... Na deser muzyka. Californication wyjątkowo opiera się o muzykę. Trochę przykurzyną, o nieśpiesznym rytmie, idealną do nocnego jeżdzenia w kabriolecie po ulicach Los Angeles.I o tym chyba najbardziej marzę.

środa, 28 maja 2008

Ale mam trochę rzeczy do zrobienia... patrz na Pandę. Wracam w czerwcu.

 

Panda
 
poniedziałek, 17 marca 2008

Mój przyjaciel Slash, którego odwiedziłem spędzając bardzo udany weekend we Wrocławiu, dostał ostatnio list od sąsiadów. Poruszyli oni w nim problem akustyki Wrocławskich bloków. Trzeba przyznać, że zrobili to jednak na poziomie. (Kliknij w obrazek, by otrzymać powiększoną wersję)

Rdzenni mieszkańcy

Tak, to właśnie w tym mieszkaniu, graliśmy na dwie gitary piosenki Comy i Pearl Jamu. Do trzeciej w nocy. Slash, mówił, że nikomu to nie przeszkadza...

 

środa, 16 stycznia 2008

Gdy byłem mały i popcorn wypadł mi z ust, które szeroko otworzyłem widząc pierwszy raz maszyny kroczące AT-AT w "Imperium Kontratakuje", nie myślałem, że sam kiedyś zbuduję taką maszynę. Ok, może nie sam, lecz z Gaikiem. I może nie taką, a odpowiednio mniejszą. I z klocków Lego.

Warto było przejśc przez piekło Analizy, fantastycznych transmitancji z piekielnych, Bobrowych kolokwiów, po omacku optymalizować produkcje fabryk i na co drugim wykładzie słuchać wywodu o wieżach Hanoi. Warto po to, by dotrzeć na przedmiot na którym dają Ci nowiutkie klocki Lego i każą zbudować robota. A ponieważ Maciek też oglądał Gwiezdne Wojny, to nasz robot zamiast kół musiał mieć nogi. I jak widać na poniższym filmiku zadziałał. Teraz pora na rolki. ;) 

Jeśli ktoś jest zainteresowany tym tematem, zapraszam, do przejrzenia tej strony , która jest naszym sprawozdaniem z Laboratorium Wstępu do Robotyki. (Polecam dział galeria.)

poniedziałek, 31 grudnia 2007

Nowy rok rozpocząłem czując smak alkoholu w ustach. Obudziłem się u Rufjana na podłodze, wciąż jeszcze pijany, z nogą drżącą po wczorajszej zabawie. Pieszczenie się elektrostymulatorem i tworzenie różnych rodzajów obwodów (łącznie ze zdjęciem skarpetek i puszczaniem prądu przez stopy), poskutkowało kilkudniowymi zakwasami i obawami. O swoje zdrowie i o to czy jesteśmy normalni. Choć większe zagrożenie niosło dla nas odpalanie petard na poligonie. "Najważniejsze są dwie rzeczy." powiedział Piotrek do pani w kiosku, gdzie je kupował. "Mają być tanie i robić dużo huku." Petardy Widow Maker spełniany oba te warunki. Cud, że niektórzy z nas mają jeszcze ręce.

Potem zima się skończyła i wszystko wróciło do normy, przynajmniej z pozoru. Pierwsze Księgi Dża zostały opublikowane. Nie, nie wymyślone, bo Dża znaliśmy już wcześniej. Ale świat nie był gotowy na objawienie. Trwała wiosna: wygrywałem z Maćkiem w Cywilizację, zaczytywałem się w Gaimanie, a Piotruś zakładał swój fanclub.

I nagle to wszystko runęło jak domek z kart i siedziałem sam w pociągu na stacji Łódź Fabryczna, nie mając pojęcia co będę robił w następny weekend. Straciłem gorący czerwiec, przypominałem cień, który nie ma za kim podążać i nie bardzo wie co robić dalej. Postanowiłem jednak stawić czoła zmianom.

Znalazłem pracę, odwiedziłem po sześciu latach fryzjera i ściąłem włosy. Zaczęły się pełne imprez, szalone wakacje w rytmie Grindhous'a, przeplatanego z PJ Harvey, na których Rufi uczył się grillować od swojego brata. Pogromiliśmy Mazury, a wieczorami wsiadałem w samochód i z Kasią i Primem jeździliśmy grać w Monopoly u Ruflorda. Poznałem smak naleśników, bakalii i wtorkowych tańców w Parku.

Pearl Jam, Tori Amos i Rolling Stones. Trzy koncerty skondensowane w przeciągu kilku tygodni, każdy na swój sposób wyjątkowy i z zupełnie innym zabarwieniem emocjonalnym. Ale Stadion Śląski ma chyba największy ładunek magii.

Maciek się wyprowadził (przegrywałem w Cywilizajcę, ale oczywiście nie dlatego), zamieściłem więc ogłoszenie i znalazłem uroczą Współlokatorkę, która nauczyła mnie jak smakuje szpinak i do czego można podawać oliwki. I zrobiła mi makijaż na Andrzejki.

Olonalia z okazji przyjazdu Primosza (naszego człowieka w Anglii) połączyliśmy z wieczorem wróżb. Wystąpiłem w roli cyganki, która zaprawiona absyntem prawdę Ci powie. W pełnym przebraniu wróżyłem długośc penisów z rąk, przelewałem wosk, przez korkociąg (nie mielismy klucza) i wygłaszałem mowy o pogromcach tysięcy i nieszczycielu legionów. Pół ściany i kuchenki zalaliśmy woskiem, a Buczek był zalany jeszcze bardziej.

A za kilkanaście godzin zapukają do moich drzwi z szampanem i żurkiem w garnku, by powitać nowy rok. Czego im i Wam będę życzył na nowy rok?

Mężczyznom, by czuli sie jak bohater tej reklamy: 

Kobietom, by były bohaterkami tego klipu. 

A co według Was warte jest wspomnienia w tym roku?

piątek, 21 grudnia 2007

starszy od grzechu, a jego broda nie mogła już bardziej posiwieć. Chciał umrzeć.

Krasnale, żyjące w jaskiniach Arktyki nie znały jego języka, rozmawiały jednak we własnej szczebiotliwej mowie, i kiedy nie pracowały w fabrykach, odprawiały niezrozumiałe rytuały.

Każdego roku zmuszały go, mimo protestów i płaczu, do wyjścia w Wieczną Noc. Podczas swoich podróży zatrzymywał się obok każdego dziecka na świecie i zostawiał mu przy łóżku niewidzialny krasnoludzki prezent. Dzieci spały, uwięzione w czasie.

Zazdrościł Prometeuszowi i Lokiemu, Syzyfowi i Judaszowi. Jego kara była cięższa.

Ho.

Ho.

Ho.

 

by Neil Gaiman

czwartek, 15 listopada 2007

Pracuję, siedząc i czekając na śrubki, które będą najwcześniej w poniedziałek. I tak sobie myślę.

Google pozwala pracownikom przeznaczać 20% czasu pracy, na rozwijanie własnych projektów.

W mojej fabryce można przeznaczać 80% czasu pracy, na rozwijanie własnych projektów.

Reszta przypada na przerwy na kawę i obiad. 

Google

 

 

poniedziałek, 05 listopada 2007

W życiu każdego blogera, są takie chwile, kiedy brak czasu, brak tematu, albo brak woli opisywania kolejnego upicia się, zmuszają go do podjęcia typowo blogowych tematów. Takich jak statystyki. Naprawdę mnie zaskakuje, jakie frazy ludzie wpisują w googlach, a jeszcze bardziej dziwi mnie to, że potem trafiają tutaj. Poniżej parę ciekawych przykładów

sposoby na rozpalenie dziewczyny – chyba nigdy o tym nie pisałem, ale to miło, że google wskazuje na mnie... ;)

dża, dionizje – dwa hasła, które nieustannie napędzają nowych czytających, choć przegrywają ze zdecydowanym faworetem, którym są:

nagie japonki – widzieliście je kiedyś u mnie na blogu? Ja też nie, ale właśnie ta fraza obok „starych azjatek”, jest najpopularniejsza. Swoją drogą, kto szuka w googlu, starych azjatek? Fuuuj. (Kilka razy się pojawiło nawet połączenie nagie i stare :/ )

pko, pedofile – też bardzo popularne, ale to chociaż rozumiem, bo o tym pisałem. Niemniej bardzo popularna jest tematyka seksualna, co objawia się frazami:

dziewczyna robi chłopakowi loda kiedy samochód – autentyczne! Nie mam pojęcia co autor miał na myśli.

seksretarki, kuszące dziewczyny, intimissimi, kim basinger nago, zdjęcia vanessy paradise, cichopek bez stanika, josie maran, krzesełko do seksu, loda szmato (swego czasu pod tą pozycją w googlu na pierwszym miejscu było forum naszego roku).

W pamięci mi utkwiło jeszcze kilka zwrotów, jednak ze względu na ich absurdalność, nie będę komentował:

układam kafelki jurek

radosne i mądre stwierdzenia

a wódka się kończy

gdzie są kluczyki od czołgu

jak sie pisze przeze mnie

prezent dla piotrka

chłopak grający na gitarze na dworcu pkp w katowicach

jakies fajne blogi ze kilka dni temu byłam

A są to, tylko wybrane przykłady z ostatniego miesiąca. Zastanówcie się kto wpisuje takie hasła do googla? Zastanówcie się też co wy wpisujecie? A nuż ktoś to czyta i się śmieje? Tak jak ja. :)

piątek, 05 października 2007

Za tydzień premiera. Filmu. A dokładniej ekranizacji baśni Neila Gaimana. "Gwiezdny pył ", to opowieść o chłopcu, który chciał spełnić pragnienie swego serca. I o drugim, który zakochany w dziewczynie obiecuje, że przyniesie jej gwiazdę, która właśnie spadła z nieba. 

Zapowiada się świetnie. No i De Niro, że o Michelle Pfeifer jako złej czarownicy tylko napomknę. Dobra wiadomość, dla tych, którym się nie podobało zakończenie książki: Gaiman pisze na swoim blogu, że film ma zupełnie inne. Więc jest na co czekać.

A potem czeka nas Beowulf. I nie wiem, co mnie bardziej ciągnie do kina. Czy Robert Zemeckis, jako reżyser, czy Gaiman jako współautor scenariusza, czy Angelina Jolie w zwiastunie...

A o samym Gaimanie, będzie innym razem...

poniedziałek, 03 września 2007

To było jakieś trzy lata temu. Przyjechałem do Warszawy, szukać ze Spaikiem mieszkania. I wtedy na skrzyżowaniu, przy dworcu centralnym zobaczyliśmy ją. Dziewczynę z obrazka.

Wyginała się w pięknej bieliźnie na tle śpiącego miasta. Nie chodziło tu o pełne piersi, idealną talię, czy cieniutkie paseczki, które podtrzymywały pończoszki, na napiętych udach. Owszem, absolutnie niczego jej nie brakowało. Miała twarz, dla której warto spalić Troję, oprawioną lśniącymi włosami, a na niej kuszące oczy. Diabeł tkwił jednak, we wrażeniu jakie sprawiała. Ona po prostu uśmiechała się, uwodząc i kusząc. Została uwieczniona w czasie flirtu z obiektywem. W najbardziej ponętnym momencie. Zdawało, się że tańczy na płaskim billboardzie.

Atakowała z co drugiego billboardu. Wyskakiwała w czymś na kształt kusej spódniczki, zza każdego rogu, by zamienić cię w niewolnika i przykuć twój wzrok. Nie było przed nią ratunku. Czasem stawaliśmy ze Spaikiem i po prostu patrzyliśmy na to cudo.

Wróciłem do domu zakochany, z zapisaną w komórce marką bielizny: "Intimissimi". I znalazłem ją. Josie Maran, cud natury. Trafiłem na jej bogatą galerię, a ktoś nawet napisał o tej reklamie opowiadanie (drugie na tej stronie).

 

Josie Maran

Co kilka miesięcy pojawiały się nowe dziewczyny Intimissimi. Ładne, śliczne, nawet piękne. Ale żadna nie wyglądała tak jak Josie. W tej dziewczynie było po prosty coś nie z tej ziemi. Była objawem ponadczasowego zmysłu piękna, dowodem na istnienie Boga.

W międzyczasie wystąpiła jako Mia w Need For Speedzie. Powstało kilka filmików, dla których warto było przejść całą grę. Zaczęła robić karierę, pojawiała się u Kominka. Zagrała epizod w Awiatorze, słodką kelnereczkę i wampira w Van Helisngu.

Przed zeszłymi świętami miasto zrobiło się różowe od plakatów Intimissimi. Z księżniczką w roli głównej. Bardzo ładna i kusząca, ale podobnie jak dziewczyna z obecnego obrazka, nie umywają się do Josie.

 

ten billboard mam w domu

Maciek dostał ten billboard od swojej dziewczyny. A nawet dwa. Pełnej wielkości, długie na dwa metry, leżały u mnie w rogu pokoju. Nigdy nie było czasu, by je powiesić. Po którychś Olonaliach, pokazałem go moim kolegom, a oni otworzyli usta ze zdumienia. Wtedy Torianne, która od jakiejś godziny dzielnie zmywała, to co zostało z Olonaliów, powiedziała, że to ździra.

- Ale faaaajna ździra. - Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

- Tak? To niech ta ździra, pozmywa.

- Nie. Ty pozmywasz. - Czym wywołałem godzinną salwę śmiechu u moich kolegów. I trochę dłuższy foch u Torianne.

 

A oto i jedyne zdjęcie tego pamiętnego plakatu, które znalazłem. Brak kolorów i kadr, nie oddaje w pełni istoty zauroczenia, ale namiastkę owszem.

 

Josie Maran Intimissimi billboard

 

 

Josie Maran jest po prostu ideałem.

 

 
1 , 2 , 3 , 4